ReklamaA1 - Papugarnia Wilkasy

Ponad 100 lat od wielkiej Bitwy Zimowej, która zmieniła losy Prus Wschodnich

BieżąceHistoria7 stycznia 2026, 7:35
Ponad 100 lat od wielkiej Bitwy Zimowej, która zmieniła losy Prus Wschodnich

Styczeń i luty 1915 roku zapisały się w historii Mazur nie tylko siarczystym mrozem, ale przede wszystkim hukiem armat i szczękiem oręża. Dokładnie 111 lat temu kraina tysiąca jezior stała się areną jednej z najbardziej dramatycznych operacji I wojny światowej – Bitwy Zimowej. Na przedpolach Giżycka, w mroźnej scenerii Prus Wschodnich, starły się dwie potężne armie: Cesarstwa Niemieckiego i Imperium Rosyjskiego. Stawką było panowanie nad strategicznym regionem i losy całego frontu wschodniego.

Cień Tannenbergu i wrzesień nad jeziorami

Aby zrozumieć genezę Bitwy Zimowej, musimy cofnąć się do jesieni 1914 roku. Niemieckie dowództwo, opromienione sierpniowym triumfem pod Tannenbergiem, nie zamierzało spocząć na laurach. Choć Rosjanie doznali tam dotkliwej porażki, ich 1. Armia pod wodzą generała Paula von Rennenkampfa wciąż stacjonowała w Prusach Wschodnich, stanowiąc śmiertelne zagrożenie dla Cesarstwa.

We wrześniu 1914 roku doszło do tzw. I Bitwy nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi. Niemiecka 8. Armia uderzyła na Rosjan między Pregołą a Węgoborkiem (dzisiejsze Węgorzewo). Kluczowym momentem był śmiały manewr oskrzydlający wyprowadzony z Giżycka (Lötzen) na południe.

Już 9 września niemiecki XVII Korpus skruszył rosyjską defensywę w rejonie Pozezdrza i Kruklanek. Mimo że dowództwo Frontu Północno-Zachodniego mogło wesprzeć Rennenkampfa siłami 10. Armii, pomoc nigdy nie nadeszła. Efekt? Rosjanie stracili 100 tysięcy żołnierzy i musieli w popłochu opuścić Prusy. Za tę klęskę głową – a konkretnie stanowiskiem – zapłacił dowódca frontu, Jakow Grigorijewicz Żyliński.

Rosyjski plan. Zima jako sprzymierzeniec

Rosjanie nie zamierzali jednak łatwo oddać pola. Na początku 1915 roku w dowództwie zrodził się ambitny plan ponownej inwazji. Generał Jurij Daniłow założył, że mroźna zima, która zazwyczaj paraliżuje działania wojenne, tym razem zadziała na korzyść Rosji. Zamarznięte jeziora i bagna miały przestać być barierą, a stać się drogami dla rosyjskiej piechoty.

Zadanie odbicia Prus powierzono generałowi Nikołajowi Ruzskiemu. Plan był prosty i brutalny: okrążyć niemiecką 8. Armię generała Otto von Belowa kleszczami 10. Armii (uderzającej ze wschodu) oraz nowo sformowanej 12. Armii (nacierającej z linii Łomża-Pułtusk).

Hindenburg uderza pierwszy

Niemcy nie czekali jednak na ruch przeciwnika. Generał Paul von Hindenburg, prawdziwy architekt niemieckich sukcesów na wschodzie, przygotował kontrofensywę. Do walki włączył nowo sformowaną 10. Armię pod dowództwem generała Hermanna von Eichhorna, która została skrycie przerzucona do Prus.

Bitwa Zimowa rozpoczęła się 7 lutego 1915 roku – tydzień wcześniej, niż planowali Rosjanie. Hindenburg wykorzystał element zaskoczenia, uderzając spod Pisza oraz na odcinku Gąbin-Ragneta.

Twierdza Boyen. Niezdobyty rygiel Mazur

Centralnym punktem oporu była Giżycka Pozycja Polowa wraz z potężną Twierdzą Boyen. Obsadziły ją jednostki Landwehry oraz elitarne pułki piechoty, w tym 33. Pułk Fizylierów „Graf Roon“. Nad całością obrony czuwał generał Robert Kosch.

Naprzeciwko nich stanęły potężne siły rosyjskie: XXVI Korpus generała Gerngrossa oraz mityczny III Korpus Syberyjski, który miał opinię niepokonanego w zimowych warunkach. Walki na mazurskich bezdrożach były niezwykle krwawe i wycieńczające. Żołnierze musieli zmagać się nie tylko z ogniem nieprzyjaciela, ale i z ekstremalnymi spadkami temperatur oraz głębokim śniegiem.

Koniec marzeń o „parowym walcu”

Mimo zaciekłego oporu Rosjan, niemiecki manewr oskrzydlający zaczął przynosić rezultaty. 21 lutego rosyjski XX Korpus, odcięty i otoczony w puszczańskich ostępach, został zmuszony do kapitulacji. Choć następnego dnia rosyjskie kontrnatarcie zdołało powstrzymać dalszy marsz Niemców i ustabilizować front, losy kampanii były już rozstrzygnięte.

27 lutego von Hindenburg, uznając, że główne cele operacyjne zostały osiągnięte, wstrzymał ofensywę. Bilans był dla Rosji druzgocący: całkowite wyparcie wojsk rosyjskich z Prus Wschodnich, głęboki spadek morale armii carskiej, potwierdzenie taktycznego geniuszu niemieckiego dowództwa.

Bitwa Zimowa na Mazurach, choć nie zakończyła I wojny światowej, była pokazem nowoczesnej wojny manewrowej w ekstremalnych warunkach. Dla Niemców stała się symbolem skutecznej obrony ojczystej ziemi, dla Rosjan – bolesną lekcją, że „generał Zima” nie zawsze stoi po ich stronie.

Dziś, spacerując wałami Twierdzy Boyen czy lasami w okolicach Kruklanek, warto pamiętać o tysiącach żołnierzy obu armii, których krew wsiąkła w mazurską ziemię ponad 110 lat temu. To właśnie tu, wśród zamarzniętych jezior, wykuwała się historia nowoczesnej Europy.

ReklamaC1 - Brzeg Talerza

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 1

  • 0
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 1
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaB0 - Amax

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB1- OW Wodnik
ReklamaA2 - port 69